Podróż w świat zapachów

Wpis

poniedziałek, 25 lipca 2011

Lalique, Perles de Lalique EdP

pończochy i bordową uwodzicielską kredkę do ust. Zapowiedź wielkiego szampańskiego wieczoru." Chyba lepiej nie da się tego zapachu zobrazować i podsumować. Perles de Lalique to naprawdę jeden z najbardziej zmysłowych zapachów jakie znam. W dodatku nazwa doskonale odzwierciela charakter zapachu - Perles de Lalique to perfumy dla eleganckiej kobiety, w małej czarnej, niebotycznie wysokich czarnych szpilkach i sznurem pereł na szyi. Do takiego klasycznego stroju Perły pasują jak żaden inny zapach - kwintesencja elegancji i zmysowości. Ale jak właściwie pachną Perły? Testowane nadgarstkowo to całkiem zwyczajny i mało kontrowersyjny zapach - paczulowo - różany, z odrobiną kamfory (tak, kamfory!). Swoje piękno odkrywa dopiero noszony całościowo. Od pierwszych chwil czuć mnóstwo kamfory (ja ten zapach uwielbiam, wiem, że jestem w mniejszości), odrobinkę olejku różanego i dużo paczuli ale nie tej słodkiej i przyjemnej. to raczej forma pośrednia między paczulą piwniczną a czekoladową. Całkiem ładna i nietypowa. Zapach jest jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny. W chłodne dni w pierwszej fazie pachnie też odrobiną... pleśni. Wszyscy, ktorzy nie lubią Pereł twierdzą, że to zapach pleśni więc chyba coś w tym jest. Mnie w każdym razie ta odrobina pleśni nie przeszkadza, tymbardziej, że jest w pięknym otoczeniu no i dość szybko znika. Po kilkunastu minutach Perły stają się zapachem chłodnym, bardzo szlachetnym, paczulowo - kaszmirowym. Naprawdę niepowtarzalny zapach. Idealnie nadaje się na wielkie wyjścia. chociaż nie tylko. Nie raz nosiłam go w zwykły dzień. I czułam się w nim świetnie. zapach zwraca uwagę otoczenia. Flakon Pereł zainspirowany został pudernicą z motywem kaktusa zaprojektowaną przez Rene Lalique'a w 1928. Jest ładny, prosty, szlachetny - nie zdradza, że wewnątrz kryje taki skarb. Najbardziej podoba mi się jednak wersja ozdobna - niestety nie miałam okazji widzieć jej na żywo. perfumy stworzyła w 2006 roku Nathalie Lorson - twórczyni m. in. zapachów Choparda (Wish, Pure Wish), Kate Moss, J. Sander (Pure, Sun Delight) i całej masy innych. Mam wrażenie, że Perły to dzieło jej życia... ;)

Chyba przyszła wreszcie pora na próbę recenzji Perles de Lalique. To zapach nietuzinkowy i bardzo trudny do opisania ale spróbuję. Pokuszę się o stwierdzenie, że to jeden z najbardziej kontrowersyjnych zapachów spośród wszystkich dostępnych na szeroką skalę w polskich perfumeriach. Perles to zapach wywołujący skrajne emocje - albo się go kocha, albo nienawidzi. Nie ma opcji bycia pośrodku. Chyba każdy kto wąchał Perły się z tym zgodzi. Od razu zaznaczę, że ja zaliczam się do pierwszej grupy. Na początek jednak opis, ktory znalazłam na stronach perfumerii sprzedających Perły: "Czarodziejsk eliksir miłosny... przygotowany według sekretnej receptury z bułgarskiej róży, burbońskiego pieprzu i paczuli. Skórę kobiety pieści jak jedwabna pościel, jak najbardziej czuły kochanek, jak wyrafinowana biżuteria... jak najpiękniejsze perły. Tak zmysłowy, że przywołuje na myśl jedwabne czarne 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
a.wiadomosci
Czas publikacji:
poniedziałek, 25 lipca 2011 23:56

Polecane wpisy